Lato minęło, a razem z nim przeminęły wakacje. Choć te moje były troszkę dłuższe z racji, że studentka ze mnie.
A w tym czasie mój mały chłopczyk będzie upajał się towarzystwem swojej babci. Już od paru tygodni przyzwyczajam ich oboje do swojej obecności co by nie było kłopotu z Młodym gdy Matka wyrodna zostawiać bedzie go prawie na całe dnie.
Mimo, iż praktycznie widywali się codziennie to lepiej moim zdaniem było przyzwyczajać ich do obecności sam-na-sam.
Zostawienie małego z babcią było dla nas najkorzystniejszą alternatywą. Dyspozycyjna. Pilnuje tylko naszego malca. Jesteśmy zachwyceni z jej" usług".
Nie byłam zachwycona pomysłem zostawienia go w żłobku:
po pierwsze- mnóstwo chorób- z kim zostawiłabym go w razie choroby? Bo rezygnacja z zajęć raczej nie wchodziłby w grę. z uwagi iż mąż mój w delegacji jego wolne raczej też nie byłoby możliwe.
po drugie- bałabym się zostawić go tam dlatego że to wcześniak i nie chciałabym narażać go na wyżej wymieniony pkt.
po trzecie- cholernie trudno jest znaleźć porządny żłobek, który wzbudziłby moje zaufanie od samego początku
po czwarte- na opiekunkę mnie nie stać, a i pewnie musiałabym go dowozić na drugi koniec miasta
Także cieszę się, ze istnieje instytucja BABCI i że mam taką w zasięgu ręki, która takowym wnukiem zająć się zachciała.



