Ostatnio w pewnej gazecie dla mam przeczytałam, że małe
dzieci, które właśnie zaczynają mówić ,a w tym etapie oglądają telewizję, mówią
znacznie mniej słów niż te które tego nie robią
Tzn. maluchy pozbawione tej sposobności mówią nieco ponad
900 słów a te drugie o prawie 750 słów mniej.
Czyżby telewizja tyle zabierała naszym dzieciom?
Mój maluch ma dopiero 1,5 roku i jedyne co go interesuje to
reklamy i muzyka w nich występująca pod każda postacią. Więc sama nie jestem w
stanie tego jeszcze stwierdzić. Poruszyłam
jednak ten temat u mojej przyjaciółki, która ma już nieco doświadczenia w tych
sferach . Uznała ona , że jest wręcz odwrotnie. Jej teraz już 4-letni synek
bardzo dużo słów nauczył się z telewizji, tych dobrych. poznał wiele zwrotów
grzecznościowych, bo wiadomo, że w życiu codziennym nie zawsze jest sposobność
aby niektóre dzieciom zademonstrować. Nauczył
się również wiele fajnych piosenek.
Wiadomo jednak, że wszystko ma swoje dobre i złe strony. Nie
chodzi przecież o to by włączyć dziecku telewizor i mieć
je na pół dnia z głowy, chociaż pewnie niejedna z nas cieszyłoby takie rozwiązanie. Ma się wtedy czas, żeby zająć sie pracami domowymi, sobą
itd.
No i podstawowa spraw, że rodzice często nie maja pojęcia co
oglądają ich pociechy. W telewizji jest teraz wiele kanałów przeznaczonych dla
dzieci, ale czy lecą tam bajki przeznaczone wyłącznie dla nich. No właśnie, że
nie!
Wiele jest w nich przemocy, agresji i słów, które nie powinny znaleźć się w słowniku tak małego człowieka.
Wiele jest w nich przemocy, agresji i słów, które nie powinny znaleźć się w słowniku tak małego człowieka.
Moim zdaniem nie powinno się zabraniać dziecku tego
całkowicie.nie znam osobiście nikogo kto przestrzegałby tej zasady tak rygorystycznie, z jednym małym wyjątkiem
Gdy byłam na zastępstwie w przedszkolu spotkałam się tam z takim przypadkiem. Dzieci nie miały dostępu do telewizora i jakichkolwiek bajek. Czasami oglądały z rodzicami filmy dla dorosłych na komputerze. Wyobraźcie sobie, że ten 2-latek i ta 4latka były totalnie wyobcowane.
Nie potrafiły odnaleźć się w grupie przedszkolnej. Nie miały wspólnych tematów z rówieśnikami. Nie znali najbardziej powszechnych bajek takich jak np. Kubuś Puchatek.
Ten przykład jest najlepszym dowodem na to, że wszystkie
zakazy należy stosować w granicach
zdrowego rozsądku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Komentarze jak najbardziej mile widziane.