poniedziałek, 1 września 2014

pozwalać oglądać czy nie?!






Ostatnio w pewnej gazecie dla mam przeczytałam, że małe dzieci, które właśnie zaczynają mówić ,a w tym etapie oglądają telewizję, mówią znacznie mniej słów niż te które tego nie robią
Tzn. maluchy pozbawione tej sposobności mówią nieco ponad 900 słów a te drugie o prawie 750 słów mniej. 

Czyżby telewizja tyle zabierała naszym dzieciom?

Mój maluch ma dopiero 1,5 roku i jedyne co go interesuje to reklamy i muzyka w nich występująca pod każda postacią. Więc sama nie jestem w stanie tego jeszcze stwierdzić.  Poruszyłam jednak ten temat u mojej przyjaciółki, która ma już nieco doświadczenia w tych sferach . Uznała ona , że jest wręcz odwrotnie. Jej teraz już 4-letni synek bardzo dużo słów nauczył się z telewizji, tych dobrych. poznał wiele zwrotów grzecznościowych, bo wiadomo, że w życiu codziennym nie zawsze jest sposobność aby niektóre dzieciom zademonstrować. Nauczył się również wiele fajnych piosenek.

Wiadomo jednak, że wszystko ma swoje dobre i złe strony. Nie chodzi przecież o to by włączyć dziecku telewizor i  mieć  je na pół dnia z głowy, chociaż pewnie niejedna z nas  cieszyłoby takie rozwiązanie. Ma się wtedy  czas, żeby zająć sie pracami domowymi, sobą itd. 
 
No i podstawowa spraw, że rodzice często nie maja pojęcia co oglądają ich pociechy. W telewizji jest teraz wiele kanałów przeznaczonych dla dzieci, ale czy lecą tam bajki przeznaczone wyłącznie dla nich. No właśnie, że nie!
Wiele jest w nich przemocy, agresji i słów, które nie powinny znaleźć się w słowniku tak małego człowieka. 

Moim zdaniem nie powinno się zabraniać dziecku tego całkowicie.nie znam osobiście nikogo kto przestrzegałby tej zasady tak rygorystycznie, z jednym małym wyjątkiem

Gdy byłam na zastępstwie w przedszkolu spotkałam się tam z takim przypadkiem.  Dzieci nie miały dostępu do telewizora i jakichkolwiek bajek. Czasami oglądały z rodzicami filmy dla dorosłych na komputerze. Wyobraźcie sobie, że ten 2-latek i ta 4latka były totalnie wyobcowane.
Nie potrafiły odnaleźć się w grupie przedszkolnej. Nie miały wspólnych tematów z rówieśnikami.  Nie znali najbardziej powszechnych bajek takich jak np. Kubuś Puchatek.

Ten przykład jest najlepszym dowodem na to, że wszystkie zakazy należy  stosować w granicach zdrowego rozsądku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze jak najbardziej mile widziane.